W świecie gwałtownych przemian i przewartościowania idei. Nowomowy politycznej i zmian społecznych. Zaniedbania i bylejakości. Bezideowości... czuję się w obowiązku dorzucić trochę swojego grochu. Nie mogę zdobyć się na pozostawienie ściany bez komentarza...

czwartek, 2 lutego 2012

88 i pół roku poezji

                 Wczoraj zmarła polska poetka, Wisława Szymborska. Nie będę pisał, ani nawet streszczał jej życiorysu. Chcecie to sprawdźcie sobie w Wikipedii. Nie będę jej opłakiwał, bo robią to setki portali. Chcecie to wejdźcie sobie na demotywatory, albo lajknijcie jej fanpage'a na FB. Nie będę nawet pisał o tym, że jej nie lubiłem i dlaczego. (Bo zgodnie ze starym zwyczajem o zmarłych mówi się tylko dobrze lub wcale <zaskakujące zjawisko, że dużo silniej dotyczy to "dopiero co" zmarłych, nie wiecie czemu?>.) Nie będę się też rozwodził nad zjawiskiem tego, że o zapomnianych artystach: reżyserach, aktorach, literatach, muzykach motłoch nagle sobie przypomina jak umierają...
                 Napiszę za to ciekawostki o Wisławie.
                 Pierwsza jest taka, że Wisława się zawsze uśmiechała. Zawsze? No nie wiem, może nie,  potrafię sobie wyobrazić różne sceny, w których się nie uśmiecha. Ale znajdź jej jakieś zdjęcie, na którym jest smutna. Nie wierzysz? Ta kobieta miała uśmiech na twarzy nawet tam, gdzie widać, że jest smutna. Odcisnął się jak piętno na jej twarzy. Chcesz? Wejdź sobie na google grafika i wpisz Wisława Szymborska. Zobaczysz. Co mówisz? Że to takie zdjęcia, bo po śmierci wybierali sobie internauci, żeby na portale społecznościowe powrzucać? To poszukaj gdzie indziej. Poszukaj gdziekolwiek.
                 Druga ciekawostka jest taka, że Wisława miała świetne hobby, którym się od niej zaraziłem. Mianowicie zbierała zdjęcia tablic wjazdowych miejscowości, w których była. Zdjęcia z całego świata. To jest moje, na dowód:

         






                 Różnice są takie, że Wisława w byle krzakach sobie tych foć nie robiła, no i na zdjęciach stoi głównie obok tablicy, pozując.
                 Na zakończenie jeszcze zacytuję poetkę w dwóch zdaniach, które mnie urzekły. Pierwszym z kontekstu...

Czasem to wielki pech być nieboszczykiem.

                A drugim żebyście mieli nad czym rozmyślać:
 
Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz